muzyczka

piątek, 11 września 2015

Rozdział 16 "Cygaro"

Całe szczęście jestem już w domu. Chcę, aby ten dzień jak najszybciej się skończył. Niestety przede mną czekała jeszcze rozmowa z Anną, a potem spotkanie z Wiktorem. Zastanawiam się, dlaczego właściwie zgodziłam się na to spotkanie, przecież praktycznie się nie znamy. Wypiłam kubek herbaty i poszłam przed wyjściem wziąć szybki prysznic...
Gdy byłam gotowa, wyszłam z mieszkania, sprawdziłam czy nie trzeba zatankować motoru i ruszyłam...



Wstałam z przed biurka i wyjęłam z szafki wcześniej przygotowane już dokumenty.
Następnie rozstawiłam 5 krzeseł i zadzwoniłam do Tomka, żeby zjawił się w moim gabinecie za 15 minut. Postanowiłam przejrzeć jeszcze papiery. Gdy kończyłam, zadzwoniła do mnie córka. Teraz, gdy ona jest za granicą, często ze sobą rozmawiamy. Widać, że za mną tęskni, ale również cieszy się, że jest z ojcem.
-Cześć mamo! -Krzyknęła radośnie.
-Hej, kochanie. Co tam? -Spytałam.
I tak porozmawiałyśmy krótką chwilę, ponieważ do mojego gabinetu weszła Aleksandra.


-Olka, powiedz Ani, że zaraz tam przyjdę tylko wpadnę na chwilkę do szefa - powiedział Dawid którego spotkałam w holu
-Oki - powiedziałam i udałam się do gabinetu Strzeleckiej.
-Cześć - przywitałam się wchodząc do środka
-Cześć - powiedział.
-Dawid powiedział, że zaraz przyjdzie, tylko musi pójść na moment do szefa.
-Dobrze, zajmij miejsce.
Chwilę później do pomieszczenia wszedł Tomasz
-Hejka - przywitał się i usiadł. Po chwili przyszedł Wiktor który zajął krzesło po mojej prawej stronie, a na końcu przyszedł Dawid
-Już jestem - powiedział i usiadł na jedynym wolnym krześle po mojej lewej stronie
-Skoro jesteśmy już wszyscy, to zaczynamy - powiedziała Strzelecka
-Razem z Aleksandrą, jak wiecie udałyśmy się do domku, którego adres znalazłyśmy przy ofierze - zaczęła
-Rozdzieliłyśmy się by szybciej przeszukać domek, znalazłam kilka zdjęć i dokumenty dotyczące mafii, o której mówiła ostatnio Aleksandra.
-Ja natomiast znalazłam kolejną martwą... kobietę - powiedziałam patrząc w podłogę.
-Potem pojawił się ten facet, który już kiedyś mi groził. Nie wiedziałam czego chce. - przerwałam
-Powiedziała tylko "że twoja rodzina skrywa jakiś mroczny sekret". Nie bardzo wiem o co mu może chodzić - skończyłam
-Ja i Ania dowiedzieliśmy jak się nazywa facet. Jest to Łukasz Cader, lat 34, zameldowany w Łodzi, z zawodu mechanik, niestety nie jest skłonny do mówienia i niczego konkretnego się od niego nie dowiedzieliśmy - dodał Dawid
-Barbara dalej nie wie, kim jest ta martwa kobieta. Za kilka godzin będzie mieć wszystkie wyniki  - powiedział Wiktor
-Udało mi się dojść do pewnych źródeł, nie są one pewne ale podobno mafia się odradza - dodał Tomek i podał Annie zdobyte przez niego dokumenty.
To była naprawdę długa rozmowa. Zdecydowaliśmy że ktoś musi udać się do miejsca gdzie była pierwotna kryjówka mafii
- Ja i Tomek udamy się tam jeszcze dzisiaj - powiedziała Strzelecka
-Tomek zostań, musimy omówić szczegóły i od razu ruszamy. 
-Okej. - zgodził się
-Reszta może już iść - powiedziała do nas...

-Masz adres? -Spytałam.
-Nie do końca.... Zresztą wytłumaczę ci w samochodzie. -Rzekł Tomek.
-Dobra, no to jedziemy. Może znajdziemy coś ciekawego. -Powiedziałam.
-Okej. -Odpowiedział i wyszliśmy z gabinetu.
Na miejsce dojechaliśmy w około 20 minut. Był to wielki dom w środku lasu. Zaparkowaliśmy w pobliżu i wysiedliśmy z wozu.
Niby powinniśmy zapukać, ale.... Czasami warto złamać przepisy. Okazało się, że dom był otwarty. To dziwne....
Weszliśmy do środka. Mimo że dom nie był nowoczesny i bardzo czysty, nie było tam tragedii. Na początku szybko zajrzeliśmy do wszystkich pokoi. Trochę to zajęło, ale przynajmniej wiemy, że nie ma tam nikogo. W takim razie czas na przeszukiwanie pokoi w celu znalezienia czegoś.... czegokolwiek, co może ułatwić nam sprawę.
W szafkach było dosyć sporo ostrych przedmiotów, typu noże i skyzoryki. Wzięłam jeden nóż i scyzoryk. Może będą tam odciski palców.... Oprócz broni, były tam też jakieś dokumenty.... Niestety nieczytelne....
Następnie, gdy przeszukaliśmy już większość pokoi, trafiliśmy na.... Salon? Można to tak nazwać? Na środku pomieszczenia była kanapa, a wokół niej porozrzucane, niestety zamazane zdjęcia.  Moją Uwagę przykuła jednak jedna rzecz. Cygaro, a właściwie jego niedopałek. Jeszcze świeży. Czyli... Ktoś był tu przed nami.... I to całkiem niedawno....
















-Ola masz teraz czas? - spytał mnie Wiktor, gdy wyszliśmy z budynku
-Tak. - powiedziałam
-Tu niedaleko jest mała kawiarnia, tam porozmawiamy. 
-Dobrze, tylko muszę  powiedzieć Dawidowi.
-Dobra - zgodził się, a ja po chwili znów byłam obok niego.
-No to chodźmy - powiedziałam.
Wiktor zaprowadził mnie do kawiarni której nie znałam, była bardzo przytulna. Zajęliśmy jakiś stolik z rogu i zamówiliśmy gorącą czekoladę dla mnie, kawę dla Wiktora i po kawałku szarlotki
-Pewnie zastanawiasz się, czemu chciałem z tobą porozmawiać.
-I to bardzo - powiedziałam
-Odkąd cię zobaczyłem w biurze Anny po raz pierwszy, wydawało mi się że skądś cię znam - zaczął.
-Postanowiłem więc to sprawdzić i słusznie myślałem.
-Czyli ze mówisz że się kiedyś spotkaliśmy ? - spytałam.
-Nie pamiętam czegoś takiego. - powiedziałam zamyślona
-Chociaż w sumie po tym, jak kiedyś spadłam ze schodów, byłam dwa tygodnie w śpiączce i nie pamiętam co się działo przez dwa miesiące przed wypadkiem - dodałam

-Myślę że to powinno ci coś przypomnieć - powiedział i wyciągnął z torby teczkę...




Obok cygara, było jakieś zdjęcie. Można było zobaczyć na nim dziewczynę. Około 18-19 lat. Po dłuższym wpatrywaniu się we zdjęcie, mam wrażenie że znam tą twarz....



*********************************************************************************
No i to na tyle w dzisiejszym (spóźnionym) rozdziale :P
Mamy nadzieję, że się spodobało :)
Pozdrawiamy
Amelka :)
       I
Olka ♡ ♡ ♡

wtorek, 8 września 2015

Wyniki ankiety

Koniec czasu!!!! :-D

Elo! Jak wiecie kilka dni temu pojawiła się ankieta, w której mieliście odpowiedzieć jak chcecie byśmy dalej prowadziły bloga :)
Chcecie poznać wyniki??? Wiem że chcecie :-D
A oto one;





Następne rozdziały będziemy pisać razem :) to jest wasz decyzja.

Do zobaczenia w kolejnym rozdziale
pozdrawiam
Olka<3<3<3
i
Amelka :)

sobota, 5 września 2015

czwartek, 3 września 2015

Rozdział 15 "Mroczny sekret???"

-Czy ten samochód nie może jechać szybciej? - powiedziałem
-Dawid spokojnie, obie są dobrze wyszkolone - próbował mnie uspokoić Wiktor
-Znam dobrze Olkę. Ona czasami naprawdę potrafi wleźć w niezłe bagno - powiedziałem, a moje ręce bardziej zacisnęły się na kierownicy. Denerwowałem się bardzo. Przecież wiem jaka jest Olka i wiem, że Anka jej nie powstrzyma przed zrobieniem czegoś głupiego.
Po kilku minutach milczenia ujrzałem dom, zaparkowałem przed nim samochód i wsiedliśmy do środka.
-Ania co się dzieje? - spytałem, gdy zobaczyłem jak zbiega ze chodów z bronią w ręce.
-Nie wiem. Usłyszałam jakieś dziwne odgłosy z parteru. -Powiedziała
-Jest tam Olka? - spytałem
-Raczej tak - odpowiedziała
Ja i Dawid odbezpieczyliśmy broń i ruszyliśmy z Anią w głąb domu...




Powoli wchodziliśmy do wszystkich pokoi. Na końcu mieszkania był wąski korytarzyk. Usłyszeliśmy, że dobiega z tamtąd jakaś rozmowa. Powoli przemieszczaliśmy się w stronę komórki.
Zauważyliśmy, że tam była Aleksandra i jakiś mężczyzna....
Na mój znak wbiegliśmy do środka i wycelowaliśmy w mężczyznę.
-Stój! Nie ruszaj się! Obróć się twarzą do ściany! -Krzyknęłam. Gdy facet stał już tak, jak chciałam, dałam znak Dawidowi i Wiktorowi, aby mnie w razie czego osłaniali. Złapałam go za rękę i wykręciłam ją tak, aby zadać mu trochę bólu.
-Może delikatniej, pani Anno? -Spytał z ironią, a ja jeszcze bardziej wykręciłam mu rękę. Potem skułam go w kajdanki.
-Wszystko w porządku? -Zapytałam Aleksandrę.
-Tak, nic mi nie jest. -Odpowiedziała....
...Znowu w pakowałam się w jakieś  cholerne bagno. Dawid ma racje, mam talent do wpadania w tarapaty.
-Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz? - spytałam
-Myślisz że coś ci powiem?... - zaśmiał się.
-Powinnaś wiedzieć jednak jedno; twoja rodzina skrywa mroczny sekret - Powiedział.
-Jaki sekret, o co ci chodzi? - byłam coraz bardziej zdenerwowana i przerażona, ale starałam się to ukrywać
-Niedługo się dowiesz, gdyż ktoś chce się z tobą spotkać...
W tej chwili poczułam dziwny niepokój. A co jeśli Strzelecka faktycznie mi nie pomoże? Przecież w tym momencie on może zrobić ze mną wszystko, co tylko sobie wymarzy. Na szczęście moje modlitwy zostały wysłuchane i Strzelecka z Dawidem oraz Wiktorem wbiegli do środka. Anna podbiegła do mężczyzny i obezwładniła go.

-Wszystko w porządku? -Zapytała
-Tak, nic mi nie jest. -Odpowiedziała  
-Ale... -  nie mogłam tego wydusić z siebie, Wiktor podszedł do mnie i spojrzałam tam gdzie ja patrzyłam
- Ania, mamy tu kolejną martwą kobietę - powiedział
- Wiktor zajmij się tym z Aleksandrą. A ja i Dawid przesłuchamy zatrzymanego. -Powiedziała Anna.
- Dobra, zajmiemy się tym - powiedział. Strzelecka i Dawid zabrali zatrzymanego i udali się do samochodu, a ja i Wiktor wzięliśmy potrzebne rzeczy i zabraliśmy się do roboty...


W samochodzie panowała napięta atmosfera. Przez całą drogę nikt się nie odzywał.
Gdy byliśmy już pod siedzibą, weszliśmy z podejrzanym do środka. Sprawdziłam, czy nie ma ostrych przedmiotów. Okazało się, że miał przy sobie żyletkę. Zaprowadziłam ich do odpowiednich ludzi którzy mieli go spisać, a ja w tym czasie udałam się po dokumenty do mojego biura.
-Cześć Anka, co tam? - spytał mnie Tomek, którego spotkałam na korytarzu.
-Idę po dokumenty, będę przesłuchiwać podejrzanego - powiedzialam
-Dobra, to nie przeszkadzam - powiedział i poszedł, a ja weszłam do gabinetu, wzięłam potrzebne dokumenty i poszłam do sali przesłuchań gdzie czekał na mnie Dawid...

Wiktor zadzwonił po kryminologa i zaczęliśmy zabezpieczać ślady, było mi bardzo trudno, mimo że nie miałam z nią kontaktu od 8 lat. W końcu to była moja matka...
-Olka, wszystko  w porządku? - spytał Wiktor nie przerywając pracy.
-Tak... znaczy nie - powiedziałam chaotycznie. -Weźmy się lepiej do roboty.
-Dobra... - powiedział.
Razem z Wiktorem zabezpieczyliśmy wszystkie ślady, które udało nam się znaleźć.  Nie było tego wiele więc szybko skończyliśmy i czekaliśmy na kryminologa.
-Ola powiedz mi co się dzieje. - powiedział Wiktor 
-Ta kobieta... to jest... znaczy była - nie umiałam... nie byłam w stanie tego powiedzieć.
-Ola...
-Już jestem, przepraszam że tak późno - powiedziała .... 


Usiadłam na krześle, a za oknem weneckim stał Dawid. Do pokoju jeden z policjantów przyprowadził naszego podejrzanego. No to zaczynamy przesłuchanie 

- A więc nazywasz się Łukasz Cader, masz 34 lata i mieszkasz w Łodzi. Z zawodu jesteś mechanikiem - zaczęłam
-Czemu groziłeś Aleksandrze Wójcik? -Zadałam pytanie.
-To chyba nie pani sprawa. Może jej groziłem, może nie - powiedział.
-Wydaje mi się, że moja, ponieważ dzisiaj też jej groziłeś.
 -Ma pani papierosy?
- spytał ironicznie.
-Zabawny jesteś. Nie mam, nie palę. -
Odpowiedziałam.
Zadałam mu jeszcze kilka ważnych pytań. Gość był twardy, nic nie chciał powiedzieć.
-Dobra, może kilka dni na dołku otworzy ci gębę.
-Powiedziałam i poprosiłam policjanta, by wyprowadził faceta.
-Twardy jest, co?
-Spytał Dawid.
-Ta... Może jak chwilę posiedzi, to powie coś więcej.

at

-Przepraszam że tak późno, ale trochę się zgubiłam.
-Nic się nie stało Barbaro, rozumiem - powiedział Wiktor
-To gdzie ta ofiara? - drgnęłam gdy usłyszałam jej pytanie. Wiktor powiedział jej gdzie ma iść, a potem odwrócił się do mnie 
-Wrócimy jeszcze do tej rozmowy.
-Dobrze. Ale teraz mamy robotę- Nie czekając na odpowiedź ruszyłam za Barbarą. Wiktor również tam poszedł.
Przez jakiś czas przyglądaliśmy się jak Barbara bada, co przyczyniło się do zabójstwa 
-To był prawdopodobnie zawał, ale nie ma tu całego potrzebnego sprzętu. Zaraz tu przyjadą chłopaki i zabierzemy ją/
-Dobrze - powiedzialam.
Po jakimś czasie przyjechali ludzie, więc my mogliśmy już zakończyć pracę.
Przez jakiś czas jechaliśmy w ciszy
-Ola masz plany na dzisiejszy wieczór? - spytał
-Nie, nie mam żadnych - powiedziałam
-Może byśmy się spotkali? Chciałbym z tobą pogadać na spokojnie.
-Jasne. -Zgodziłam się.

--------------------------
Hej  :)  przepraszam  że  rozdział  pojawia się  tak późno
Ten rozdział napisałam  z Amelką  :)
Pozdrawiam 
Amelka :-) 
I
Olka ♡ ♡ ♡ 

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 14 "Pułapka"

Ania


Siedziałam i przeglądałam papiery, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.
-Dzień dobry. Ul. Lipowa 57  kolejna ofiara. -Powiedział.
-Jasne, już tam jedziemy. -Odpowiedziałam i zadzwoniłam do Wójcik, żeby również przyjechała.

Na miejscu byłam po 15 minutach.
Z tego, co się dowiedziałam od policjantów, ofiarą była 39-letnia Danuta Spratek. Jest... Była nauczycielką. Kucnęłam obok martwej kobiety i dokładnie się jej przyjrzałam. Pod nią była koperta... W niej czarna róża, skrawek zdjęcia oraz kartka z jakimś adresem. Zaczęłam pisać w służbowym notatniku.




27.08.2015 r. Godzina 14:25.
Około godziny 14, bezdomny 43-latek znalazł kolejną ofiarę zabójcy. Była to Danuta Spratek, 
39 lat, nauczycielka. Zabójca działał tak, jak przy poprzednich ofiarach.






Gdy skończyłam pisać za moimi plecami usłyszałam znajomy głos.
-Masz coś? -Spytała Aleksandra.
-Tak. Znalazłam kopertę w której był jakiś adres. -Powiedziałam.
-Pokaż ją. -Pokazałam list.
-O cholera... -Powiedziała Aleksandra i wybiegła z magazynu.
-Co jest? -Krzyknęłam i pobiegłam za nią.


Dojechałyśmy na miejsce, gdzie stał mały domek.
-Co się dzieje? -Spytałam Aleksandrę.
-Tu... kiedyś mieszkałam... z rodzicami... -Powiedziała smutno Aleksandra.
-Dobra, wzywam Dawida i Wiktora, jak przyjadą wchodzimy do środka.
-Żartujesz sobie?... Musimy tam wejść teraz, przecież coś tam może być!... Coś, co doprowadzi nas do końca sprawy...
-Ale musimy zaczekać, aż przyjadą inni agenci. Tam może być niebezpiecznie.
-W takim razie czekaj -Powiedziała Wójcik i wbiegła do środka. Pobiegłam za nią.
-Rozdzielmy się. Ty idź na górę, a ja sprawdzę dół -Powiedziała.
-Dobra, tylko uważaj na siebie. -Powiedziałam i poszłam na górę.


Weszłam na pierwsze piętro i udałam się do najbliższego pokoju. Trafiła mi się sypialnia. Widać że nie bardzo dbali o to miejsce... Za podłodze było mnóstwo szkła i śmieci... Gdy już rozejrzałam się po tym pokoju, wyszłam z niego i zadzwoniłam do Dawida, żeby razem z Wiktorem przyjechał. Ostrożności nigdy nie za wiele...


Ola



Weszłam do kuchni. Nic się tu nie zmieniło... Poza tym, że jest tu masa kurzu. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nic ciekawego nie znalazłam....  wyszłam z kuchni i udałam się do salonu. Ironia losu, kiedyś obiecałam sobie, że już tu nigdy nie wrócę. A teraz co?... oto jestem....


Ania



Pokój na przeciwko był tak jakby gabinetem... Otworzyłam wszystkie szafki. Znalazłam w nich jakieś nieczytelne zdjęcia. Potem otworzyłam szuflady w biurku, a tam były jakieś dokumenty oraz wydrukowane informacje odnośnie tej mafii, o której mówiła Aleksandra...


Ola



Miałam dość. Chciałam stąd wyjść jak najszybciej. Ten dom przywoływał tyle niemiłych wspomnień.  Rozejrzałam się po salonie, ale nie znalazłam. Nic, poza kurzem i śmiećmi. Zostały mi tylko dwa pomieszczenia; spiżarnia i komórka... zdecydowałam, że najpierw zajrzę do komórki. Wyszłam z salonu na wąski korytarz, otworzyłam drzwi do komórki i ujrzałam... 


Ania



Następnie weszłam do łazienki. W półce było bardzo dużo leków i żyletek... Oprócz tego, oczywiście było mnóstwo kurzu i śmieci... Potem weszłam do czegoś, co przypominało pokój gościnny...
Wtedy zadzwonił do mnie Dawid.
-Hej, Anka. Jesteśmy już blisko. Co tam się u was dzieje? -Zapytał.
-Spokojnie, na razie nic.
-To dobrze. Będziemy za jakieś 10 minut. -Powiedział.
-Okej, czekam. -Powiedziałam i rozłączyłam się.

Ola



Ujrzałam trupa kobiety. Leżała tu już co najmniej od 3 dni, ale poznałam ją, to była ona... moja matka.
-O proszę, kogo ja tu widzę? - usłyszałam głos gościa, który mi groził jakiś czas temu.
-Czego tu chcesz?! -Krzyknęłam.
-A jak myślisz złotko? - powiedział i zbliżył się do mnie niebezpiecznie.
-Zostaw mnie w spokoju - powiedziałam.
Chciałam wyciągnąć broń, ale on całym swoim ciężarem przybił mnie do ściany.
-Nie ładnie - powiedział


-Nie jestem tu sama, puść mnie - powiedziałam
-Tak... jest z tobą ta agentka FBI. Ale ona ci nie pomoże zaśmiał się.
Muszę coś zrobić, muszę... ale co?...


Ania


Następny pokój wyglądał bardzo skromnie, ale widać było że mieszała tu jakaś nastolatka. Weszłam do niego i zobaczyłam zdjęcie, ewidentnie z przed kilku lat. Była na nim córka. matka i ojciec. Wyglądali na szczęśliwą rodzinę.
Usłyszałam jakiś dziwny dźwięk z dołu... Wyjęłam pistolet, wysłałam krótkiego sms'a do Dawida i poszłam na dół....










*********************************************************************************
No i to by było na tyle, jeśli chodzi o dzisiejszy rozdział :)
Dzisiaj pisałam razem z Olką :)
Mam nadzieję, że takie coś wam się spodoba :)
Pozdrawiam
Amelka :-)
     i
Olka<3<3<3



środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 13 "Ochrona"

Po przesłuchaniu wróciłam od razu do hotelu. Musiałam to sobie przemyśleć. Nie wiedziałam czy się zgodzić. W końcu jestem podejrzewana, ale z drugiej strony miałabym ułatwione zadanie. Nie wiem naprawdę, muszę to przemyśleć. Gdy weszłam do pokoju padłam na łóżko i zasnęłam. Obudziłam się koło 16. Już wiedziałam jaka jest moja decyzja, więc zadzwoniłam do Strzeleckiej;


 -Dzień dobry. Zdecydowałam się...- powiedziałam. -I co, zgadza się pani? - spytała.
-Tak, zgadzam się. - odpowiedziałam.
-To dobrze, jutro ustalimy szczegóły. - powiedziała.
-O której? - spytałam.
-Myślę że koło 9 w moim gabinecie. - powiedziała.
-Dobrze. - zgodziłam się.
-To do jutra. - powiedziała Strzelecka.
-Do jutra. - powiedziałam i się rozłączyłam.




Gdy skończyłam rozmawiać, wstałam z łóżka i poszłam wziąć szybki prysznic, po czym spakowałam rzeczy do torby, które mimo woli porozrzucałam po pokoju. Gdy skończyłam, udałam się na miasto zjeść kolację. Weszłam do mojej ulubionej restauracji i zamówiłam spaghetti i kubek gorącej herbaty. Po chwili do mojego stoliku dosiadł się Dawid.
-Cześć Olka. - przywitał się.
-Hej - odpowiedziałam.
-Powiedz mi co się u Ciebie działo..
-Dużo by mówić - powiedziałam,
-Olka... - zaczął. -Dobra... - zgodziłam się i opowiedziałam, co się u mnie działo przez ostatnie 3 lata, a on powiedział że zaraz po tym jak odeszłam, przeniósł się do FBI. Już wiedziałam dlaczego tak mi go brakowało. On jako jedyny umiał mnie rozśmieszyć, jak i przyprowadzić do porządku. W końcu przyszło moje zamówienie, które zjadłam i razem z Dawidem udaliśmy się do hotelu po moje rzeczy. Potem poszliśmy do mojego mieszkania. Dawid chciał już pójść, ale zaproponowałam mu nocleg. Zgodził się, więc pościeliłam w pokoju gościnnym i poszłam spać.
Wstałam około 7 rano, ubrałam się i udałam do kuchni, zrobić jakieś śniadanie. Po chwili dołączył do mnie Dawid .
 -Pomóc ci? - spytał.
-Tak, pokrój pomidora, ogórka i jak chcesz to paprykę - powiedziałam i postawiłam jajka na ogniu, wyciągnęłam chleb, szynkę, ser żółty i masło. Pokroiłam chleb po czym posmarowałam kromki i położyłam na nim ser, szynkę i warzywa, które pokroił Dawid. Wstawiłam wodę na herbatę dla mnie i kawę dla Dawida. Gdy skończyliśmy, wzięłam talerz kanapek, a Dawid kubki i usiedliśmy przy stole.
 -Dawid, wiesz może kogo mają mi przydzielić?
-Niestety nie. - powiedział, śniadanie zjedliśmy w ciszy. Po posiłku umyłam naczynia i po 8 wyszliśmy z mojego domu. Przed agencją FBI byliśmy o 8.50, więc weszliśmy do środka i udaliśmy się do gabinetu Strzeleckiej, gdzie po za nią były jeszcze trzy osoby.
 -Wejdźcie - powiedziała Anna.
Weszliśmy i usiedliśmy na dwóch pustych krzesłach
-Aleksandro, poznaj Barbarę Suchoń, Tomasza Szpilkę i Wiktora Wichurę - przedstawiła mi trójkę agentów 
-Moi drodzy poznajcie, Aleksandrę Wójcik, która będzie z nami pracowała. - powiedziała.
-Witajcie - powiedziałam.
-Więc Aleksandro, co odkryłaś podczas swojego "prywatnego śledztwa" - w tym pytaniu wyczułam nutkę ironi. Wstałam i wyciągłam  przygotowane papiery.
-Tajemniczy morderca przy każdej ze swoich ofiar zostawiał małą czarną różę i kawałek zdjęcia - zaczęłam mówić i wyciągnęłam folijki, w których miałam dokładnie zabezpieczone znaleziska.
-Poza tym odkryłam że takie morderstwa były już w przeszłości... - opowiedziałam im wszystkim o tym co odkryłam w archiwum i co podejrzewam. Wszyscy słuchali mnie z zaciekawieniem, pokazałam im również stare wydruki gazet jak i akta.
-To bardzo ciekawe - powiedziała Beata
-Nie rozumiem dlaczego zrezygnowałaś z pracy z policji - powiedział... bodajże Wiktor. 
-Czyli że szukamy jakiegoś wariata, który wzoruje się na gościu z przeszłości - powiedział Dawid.
-Wygląda na to, że tak - powiedziała Anna.
Rozmawialiśmy przez dobre 3 godziny wymieniając się różnymi informacjami i przypuszczeniami.
-Myślę że na dziś  to starczy, rozejdźcie się do swoich zadań - powiedziała Anna - Dawid, Aleksandro wy zostańcie - dodała.
Poczekaliśmy aż reszta opuści gabinet.
-Aleksandro, tak jak mówiłam przydzielę ci ochronę - powiedziała Strzelecka.
-Tak... - powiedziałam
-Przydzielam do tego Dawida - powiedziała
Bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość, niezbyt lubiłam jak ktoś obcy mnie śledzi 
-Możecie już iść - powiedziała.
Wyszliśmy z gabinetu i udaliśmy się na obiad...      


__________________________
To byłoby  na tyle jeśli  chodzi o rozdział  13 :)
Jak myślicie  czy  Anna zaufa  w końcu  Olce???? Co wyniknie  z ich  współpracy????
Komentujcie  :)
Pozdrawiam 
Olka ♡ ♡ ♡ ♡ 

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 12 "Odnaleziona"

Gdy rozglądałam się po klubie do środka wszedł Dawid z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to, bo było ciemno. Podeszłam do nich by zobaczyć z kim przyszedł -Ania, poznaj Aleksandrę - powiedział Dawid. -Dzień dobry, Anna Strzelecka, agentka FBI. -Przedstawiłam się. -Dzień dobry. Aleksandra Wójcik.-Powiedziała. -A więc to pani jest tą dziennikarką, która sprawia nam tyle problemów. -Powiedziałam. -Nie wiedziałam że szuka mnie FBI. -Odpowiedziała, a ja ujrzałam w jej oczach kłamstwo. -Mam do pani kilka pytań, proszę przyjść jutro o 10 do siedziby FBI - Rzekłam. -Dobrze. - odpowiedziała -Proszę, to wezwanie które pokaże pani przy głównym wejściu. Jest to obowiązkowe spotkanie. Inaczej będziemy musieli wszcząć poszukiwania na większą skalę. -Ania... -Dawid dał mi do zrozumienia, że Aleksandra to jego przyjaciółka i żebym była milsza. Postanowiłam jednak zachować się zawodowo.
-To znaczy, że jestem podejrzana? -Zapytała. -Tak jak mówiłam wcześniej, chcemy zadać pani kilka pytań. Proszę zjawić się puntualnie 
o 10 -Odpowiedziałam. -Dobrze. mogę już iść? - spytała -Tak.- Powiedziałam. -Czekaj odprowadzę cię. - powiedział Dawid. -Okej, dzięki. -Odpowiedziała. -To cześć, do jutra. - powiedział do mnie Dawid i wyszedł razem z Aleksandrą.




-Przepraszam cię za Anię. -Powiedziałem.
-Spokojnie, nic się nie stało. -Odpowiedziała Ola i poszliśmy dalej.



Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.

Gdy byłam pod blokiem, zauważyłam że z mojej skrzynki na listy wystaje koperta. Wyciągnęłam ją i jeszcze na klatce otworzyłam. To wyglądało jak kolejna groźba...
,,SZKODA ŻE TWOJA CÓRKA WYJECHAŁA, LUBIŁEM JĄ. BIEDNA MADZIA, BĘDZIE WYCHOWYWAŁA SIĘ BEZ MATKI.... ŻADNE DZIECKO TEGO NIE CHCE, PRAWDA? TY CHYBA COŚ O TYM WIESZ..."
On nas śledził przez ten cały czas? Cieszę się że Madzia jest już bezpieczna. Ale chwila... Skąd on wie o moim dzieciństwie?...

Weszłam do mieszkania, które dokładnie przejrzałam. Wiem, że to może obsesja, ale zawsze to robię.

Potem wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Zażyłam podwójną dawkę tabletek, żeby w końcu zasnąć....

Następnego dnia rano wstałam, coś przegryzłam i ruszyłam do pracy

O 9:50 ktoś zapukał do moich drzwi.

-Dzień dobry. - powiedziała Aleksandra gdy tylko weszła do mojego gabinetu

-Witam, proszę usiąść. - wskazałam jej krzesło na przeciwko mnie. -Poproszę o pani dokumenty. -powiedziałam i włączyłam dyktafon. -Jasne, proszę. - Odpowiedziała i podała mi dokumenty. -A więc nazywa się pani Aleksandra Wójcik, 26 lat, niezamężna, kiedyś policjantka, obecnie pracuje jako dziennikarka.
-Tak, zgadza się. -Powiedziała. -Co panią łączy z pierwszą ofiarą? -Zadałam pytanie. -To była moja kuzynka. Byłyśmy ze sobą bardzo blisko. -Odpowiedziała. -A dlaczego tak bardzo zaintrygowala pani ta sprawa? -To chyba oczywiste... Ten psychopata zabił mi kuzynkę.
-Ale wie pani że swoimi działaniami utrudnia pracę FBI i przez to jest pani na liście 
podejrzanych? - Kobieta siedząca przede mną zagryzła nerwowo wargę.
-Nie miałam takiego zamiaru. -Powiedziała. Jakoś jej nie uwierzyłam, to jasne że ma powiązania z tymi morderstwami. -Dobrze, w takim razie czemu zabrała pani dowody z miejsca zbrodni? -Zapytałam
-Myślałam, że mi bardziej przydadzą się w śledztwie. -Hm... Ciekawe. A czemu pani zawsze jest bardzo wcześnie po znalezieniu kobiety, ale nigdy
przed policją? -Zadałam kolejne pytanie. -To czysty zbieg okoliczności. -Powiedziała, a w tym momencie do pomieszczenia wszedł Dawid. -Coś się stało? - spytałam. -Nie, po prostu chciałem być przy przesłuchaniu. -Dobrze - zgodziłam się i stanął za mną.
















-Wiesz, jakoś nie bardzo ci wierzę. -Powiedziałam. -Olka powiedz jej o tym. - powiedział Dawid, a ja patrzyłam na niego zdziwiona. Po chwili skierowałam wzrok na Aleksandrę. -Co masz mi powiedzieć? -Spytałam. -Od jakiegoś czasu dostaje dziwne listy z pogróżkami, gdy szłam na zakupy prawie potrącił mnie samochód. I wczoraj... ktoś do mnie zadzwonił. Wszystkie te informacje miały mi przekazać żebym przestała interesować się tą sprawa... - skończyła mówić, a Dawid popatrzył na nią bardzo uważnie, znałam ten zwrok. To znaczy że jest jeszcze coś, o czym Aleksandra nam nie powiedziała. Ponieważ ona nie chciała mówić, Dawid dokończył.
-A wczoraj zaczepił ją jakiś facet który jej groził. -Byłeś tego świadkiem? -Spytałam. -Tak... -Odpowiedział. -Czyli możliwe że miałeś zabójcę przed oczami, a nie pobiegłeś za nim? -Spytałam zdenerwowana. -Ja...- Zaczął tłumaczyć się Dawid. -Dobra, nieważne. -Przerwałam Dawidowi. Po zadaniu Aleksandrze jeszcze kilku pytań, chociaż nie chciałam, musiałam wypuścić. Poinformowałam ją, aby nie wyjeżdżała z miasta oraz kraju. 
Zaraz po tym, jak wyszła z mojego gabinetu, postanowiłam zatrzymać ją i złożyć jej propozycje. -Mam pewien pomysł. Mogłaby pani dla nas pracować. Dostanie pani ochronę, ale oczywiście również zapłatę, gdy już znajdziemy zabójcę. -Zaproponowałam. Byłaby to idealna okazja żeby przy okazji mieć Wójcik na oku. -Nie zależy mi na pieniądzach, a na tym, by odnaleźć tego złoczyńcę. -Powiedziała. -W takim razie zależy nam na tym samym. -Odpowiedziałam. -No nie wiem. Muszę się zastanowić... -Rzekła. -Dobrze. Proszę odezwać się wieczorem. 
-Jasne. Kilka godzin później zadzwonił telefon. Była to Aleksandra. -Dzień dobry. Zdecydowałam się... -I co, zgadza się pani? ********************************************************************************************************************************** No i to by było na tyle w 12 już rozdziale! Jak myślicie, czy Aleksandra zgodzi się na współpracę z FBI? Przecież dobrze wie, że Anna ją podejrzewa. Mam nadzieję że rozdział się spodobał :) Pozdrawiam


Amelka :)